Widzew pokonany w domu po 36 latach!
W meczu 13. kolejki PKO BP Ekstraklasy pokonaliśmy Widzew Łódź aż 3:0!
PRZED PIERWSZYM GWIZDKIEM
Przed meczem wszyscy wiedzieliśmy jak trudne wyzwanie stoi przed naszym zespołem, żeby po niemal dwóch miesiącach wrócić na zwycięskie tory. Na przedmeczowej konferencji trener Stolarski mówił: "To będzie przeciwnik mocny, z wysokiej półki, dlatego mamy świadomość wielkości wyzwania, które czeka nas w piątek. Jeśli osiągniemy korzystny rezultat w takim spotkaniu, to nie będzie to nic za darmo. Będziemy musieli to zrobić na podstawie naszego najlepszego momentu, który mieliśmy w poprzednim spotkaniu."
Względem ostatniego meczu w naszym składzie doszło do trzech zmian. Na lewej obronie Krystiana Palacza zastąpił Filip Luberecki, w środku pola za Jakuba Łabojkę od pierwszej minuty wystąpił Sergi Samper, a na skrzydle Bradly’ego van Hoevena zastąpił Fábio Ronaldo.
PIERWSZA POŁOWA
Bardzo dobrze weszliśmy w pierwszą część gry. Od początku byliśmy pod piłką, prowadziliśmy grę i co chwilę stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką rywali. W 12. minucie stworzyliśmy pierwszą dobrą okazję, ale Ronaldo strzelił nad poprzeczką.
Nasz Portugalczyk był bardzo aktywny na lewym skrzydle. Dwukrotnie popisywał się świetnymi indywidualnymi akcjami, w obu przypadkach starał się zaskoczyć Kikolskiego strzałem w krótki róg, ale bramkarz rywali był czujny i bronił te uderzenia. Najlepszą akcją Widzawa był strzał Fronalczyka, który finalizował ich kontrę, jednak bez problemu poradził sobie z nim Brkić.
Nasze liczne próby udało zamienić się na bramkę w 41. minucie. Po dłuższym utrzymywaniu się z piłką na połowie rywala, świetnym podaniem popisał się Rodrigues, który wypatrzył zamykającego akcję Michała Króla. Piłka spadła idealnie na nogę naszego skrzydłowego, który strzałem z pierwszej piłki otworzył wynik spotkania.
DRUGA POŁOWA
Nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego otwarcia drugiej części gry. Już w 38. sekundzie akcją na prawym skrzydle popisał się Michał Król, zszedł do środka w pole karne i oddał strzał z lewej nogi. Na drodze piłki stanął Czubak, ale piętą zmienił toru jej lotu i władował piłkę do siatki!
Pięć minut później nasz napastnik skompletował hattricka. Marek Bartoš popisał się kapitalną długą piłką, Karol tym razem idealnie wybiegł zza pleców obrońców i w sytuacji sam na sam posłał potężne uderzenie w krótki róg.
Po strzeleniu trzeciej bramki dłużej przy piłce utrzymywał się Widzew, ale nie przełożyło się to na żadną dogodną sytuację strzelecką. My natomiast mieliśmy jeszcze jedną świetną okazję po jednym z rzutów rożnych. Piłka spadła w okolice miejsca, w którym stał Bartoš, ale złapany na wykroku obrońca ledwo sięgnął piłkę i uderzył nad poprzeczką.
Do końca meczu nie oglądaliśmy już żadnych bramek i odnieśliśmy pierwsze domowe zwycięstwo nad Widzewem od 36 lat!
Motor Lublin – Widzew Łódź 3:0 (1:0)
Bramki: 41’ Król, 46’, 51’ Czubak
Żółte kartki: Luberecki – Krajewski, Zeqiri
Motor Lublin: Brkić – Stolarski (83’ Wójcik), Bartoš, Najemski, Luberecki – Samper (78’ Scalet), Wolski, Rodrigues – Król, Czubak (78’ Dadashov), Ronaldo (67’ van Hoeven)
Widzew Łódź: Kikolski – Żyro, Fornalczyk (83’ Ba), Álvarez (67’ Pawłowski), Visus, Therkildsen (57’ Gallapeni), Selahi, Czyż (67’ Zeqiri), Akere (57’ Baena), Krajewski, Bergier