Remis z mistrzem Polski w Poznaniu
W meczu 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy zremisowaliśmy na wyjeździe z Lechem Poznań 2:2.
PRZED PIERWSZYM GWIZDKIEM
Przed startem spotkania wiedzieliśmy jak trudne zadanie czeka nas w Poznaniu. Lech co prawda nie znajdował się w podobnej formie co w zeszłym sezonie, gdy przyjeżdżaliśmy na Bułagrską (wtedy seria pięciu kolejnych zwycięstw), ale nadal wiedzieliśmy, że starcie z aktualnym mistrzem Polski nie będzie należało do prostych zadań.
Trener Stolarski delegował taką samą jedenastkę co w zwycięskim meczu z Widzewem Łódź, a trener Frederiksen dokonał jednej zmiany względem ostatniego ligowego spotkania z Legią Warszawa – Kozubala zastąpił Rodriguez.
PIERWSZA POŁOWA
Bardzo dobrze weszliśmy w spotkanie z Lechem. Już w 9. minucie przeprowadziliśmy akcję naszego zespołu, Król podał do środka pola do Wolskiego, ten zagrał na lewo do Ronaldo, który próbował znaleźć podaniem wbiegającego Czubaka, ale piłka odbiła się od interweniującego Pereiry i wpadła obok zmylonego Mrozka.
Po kolejnych dziewięciu minutach umieściliśmy piłkę w siatce po raz drugi. Czubak został obsłużony świetnym prostopadłym podaniem, strzelił obok interweniującego Mrozka, ale nasz napastnik jednak został złapany na spalonym.
Dwie minuty później udało nam się zdobyć drugą bramkę i tym razem nie mogło być mowy o spalonym. Ivo Rodrigues popisał się kapitalnym zagraniem z rywalem na plecach, posłał idealną prostopadłą piłkę do Ronaldo, ten wbiegł w pole karne, zwiódł Pereierę i strzałem w długi róg pokonał Mrozka.
Na odpowiedź Lecha nie trzeba było długo czekać. W 25.minucie świetnym uderzeniem z dystansu błysną Palma, piłka delikatnie odbiła się jeszcze o jednego z naszych obrońców i wpadła idealnie przy spojeniu naszej bramki.
Od tego momentu obie drużyny tworzyły sobie sytuacje bramkowe, ale tylko Lechowi udało się umieścić piłkę w bramce. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry piłka po dośrodkowaniu Palmy spadła pod nogi nabiegającego Pereiry, który wyrównał stan rywalizacji.
DRUGA POŁOWA
Przed rozpoczęciem połowy oba zespoły zdecydowały się na wykonanie jednej zmiany w swoich szeregach. Lech wprowadził Bengtssona w miejsce Ismaheela, u nas Bradly van Hoeven zastąpił Ronaldo, który pod koniec pierwszej połowy został brzydko sfaulowany przez Pereirę.
Od pierwszych minut to Lech był stroną przeważającą, ale w jego grze brakowało konkretów, które bezpośrednio zagrażałyby naszej bramce. Duża w tym zasługa dobrze dysponowanej defensywy, która kilkukrotnie w ostatnim momencie dobrze interweniowała i blokowała próby Bengtssona czy Palmy.
Na naszą dobrą akcję przyszło nam trochę poczekać. W 73. minucie Rodrigues przejął piłkę na połowie rywali, dobrze zagrał na lewo do wbiegającego w pole karne Scaleta, ale jego strzał dobrze nogą obronił Mrozek. Do końca meczu bardzo umiejętnie graliśmy w defensywie, starając się zaskoczyć rywali kontrami, ale ostatecznie w meczu nie obejrzeliśmy już żadnej bramki.
Lech Poznań – Motor Lublin 2:2 (2:2)
Bramki: 25’ Palma, 45+1’ Pereira – 9’ Pereira (sam.), 20’ Ronaldo
Żółte kartki: Milić, Pereira – Ronaldo
Lech Poznań: Mrozek – Pereira (79’ Gumny), Douglas, Ouma, Ishak, Gurgul, Milić, Jagiełło (67’ Kozubal), Palma (67’ Agnero), Ismaheel (46’ Bengtsson), Rodriguez (79’ Fiabema)
Motor Lublin: Brkić – Stolarski, Bartoš, Najemski, Luberecki – Samper (77’ Łabojko), Wolski (67’ Scalet), Rodrigues (89’ Karasek) – Król, Czubak (77’ Dadashov), Ronaldo (46’ van Hoeven)