Szalony mecz i podział punktów w Gdańsku
W ramach meczu 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy zremisowaliśmy na wyjeździe z Lechią Gdańsk 3:3.
Już przed startem meczu wiedzieliśmy, że będzie ono wyjątkowe – trener Stolarski po raz 50. Wystąpił w roli pierwszego trenera Motoru Lublin, a dla trenera Carvera był to 800. mecz w karierze w roliroli
Mecz od samego początku stał na wysokim poziomie. Już w 3. minucie dobre wejście w mecz przez gospodarzy udokumentował Bohdan Viunnyk. Vojtko dobrze dośrodkował w pole karne, Bobček zgrał wzdłuż bramki i piłkę do siatki wpakował Viunnyk.
Przez pierwsze dziesięć minut ciężko było nam wyjść spod naporu gospodarzy. W tym czasie przed stratą bramki uratował nas Ivan Brkić, dla którego był to powrót na murawę po 317 dniach nieobecności, po tym jak świetnie przeniósł nad poprzeczkę kąśliwe uderzenie Kapicia.
W 19. minucie piłkę do bramki skierował Karol Czubak. Rodrigues wypuścił prostopadłym podaniem Króla, ten dośrodkował do Czubaka, który precyzyjną główką umieścił piłkę w siatce. Niestety Karol znajdował się na centymetrowym spalonym, przez co bramka nie została uznana.
Chwilę później bliski szczęścia był Jakub Łabojko. Świetne uderzenie z woleja sprzed pola karnego o kilkadziesiąt centymetrów przeszło obok bramki.
W 35. minucie swojego szczęścia spróbował Michał Król. Czubak wypuścił go świetnym podaniem, Michał uderzył po długim słupku, ale dobrze na róg sparował Weirauch.
Trzy minuty później Czubak postanowił wziąć sprawy w ręce nogi, który sfinalizował dobrą akcję naszego zespołu. Rodrgiues podał w pole karne do Ndiaye, ten zgrał do Palacza, który z pierwszej piłki podał do Czubaka. Karol przestawił sobie obrońcę i uderzył nie do obrony po krótkim słupku.
Chwilę później mogło być 2:1, ale Rodrigues minimalnie pomylił się z dystansu. Nie pomylił się natomiast minutę później. Król założył dobry pressing na połowie rywali, Czubak podał przed pole karne do nabiegającego Rodriguesa, a ten fantastycznym strzałem z pierwszej piłki wyprowadził nas na prowadzenie.
Niestety do szatni nie schodziliśmy na prowadzeniu. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry, Bobček poradził sobie z naszymi obrońcami i mocnym strzałem pod porzeczkę wyrównał stan rywalizacji.
W ostatniej akcji pierwszej połowy mogliśmy jeszcze ponownie wyjść na prowadzenie. Rodrigues wypuścił Jacquesa prostopadłym podaniem, ale potężne uderzenie Ndiaye minęło bramkę rywali.
W 53. minucie za sprawą fantastycznego strzału z rzutu wolnego wyszliśmy na prowadzenie. Najpierw Wolski został sfaulowany ok. 25 metrów przed bramką rywali, a następnie sam podszedł do piłki i kapitalnym uderzeniem posłał piłkę do siatki.
W 79. minucie stan rywalizacji znowu się wyrównał. Szybką kontrę gospodarzy wykończył Camilo Mena, który strzałem po ziemi zmieścił piłkę między nogami Brkicia.
Lechia Gdańsk – Motor Lublin 3:3 (2:2)
Bramki: 3’ Viunnyk, 45+1’ Bobček, 79’ Mena – 38’ Czubak, 41’ Rodrigues, 53’ Wolski
Żółte kartki: Kapić, Hassan – Rodrigues, Ede
Lechia Gdańsk: Weirauch – Olsson, Żelisko, Viunnyk (59’ Neugebauer), Kapić (69’ Kurminowski), Mena, Diaczuk, Jaunzems, Vojtko, Sezonienko (69’ Hassan), Bobček (75’ Głogowski)
Motor Lublin: Brkić – Wójcik (80’ Stolarski), Matthys, Ede, Palacz (46’ Luberecki) – Łabojko, Wolski, Rodrigues (69’ Scalet) – Król, Czubak (80’ Dadashov), Ndiaye (61’ Haxha)