Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie!
W meczu 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy wygrywamy z Górnikiem Zabrze1:0!
Od początku meczu oba zespoły prezentowały solidny poziom. Już w 2. minucie oddaliśmy pierwszy strzał na bramkę, ale po próbie Czubaka skutecznie interweniowali obrońcy i ostatecznie mieliśmy rzut rożny.
Bardzo aktywny był Ivo Rodrgiues, który cały czas znajdował się pod grą, a jego strzał z 4. minuty przeszedł nieznacznie obok słupka.
Gospodarze odpowiedzieli groźną akcją w 9. minucie. Z lewej strony dośrodkował Janža, piłka dotarła do zamykającego akcję Sowa, ale jego uderzenie z pierwszej piłki świetnie obronił Brkić.
Przed upływem pierwszego kwadransa gry stworzyliśmy sobie bardzo dobrą okazję. Rodrigues zagrał na lewą stronę do van Hoevena, ten odegrał w pole karne do Czubaka, ale jego strzał o centymetry minął słupek i wylądował tylko na bocznej siatce.
Chwilę później niebezpiecznie zrobiło się w naszym polu karnym. Z prawej strony dośrodkował Kmeť, piłka po lekkim zamieszaniu spadła pod nogi Lisetha, ale jego strzał z okolic 11. metra przeszedł nad poprzeczką.
W 24. minucie nasza składna akcja mogła zakończyć się w bramce. Wolski podał na prawe skrzydło do Króla, ten wygrał pojedynek z obrońcą i wrzucił w pole karne do niepilnowanego Rodriguesa, ale jego uderzenie z głowy złapał Łubik.
Do końca pierwszej połowy głównie my prowadziliśmy grę, wyjątkiem była ostatnie minuta, w której to Górnik znajdował się długo pod naszym polem karnym i miał nawet rzut rożny, ale ostatecznie nie zagroził naszej bramce.
W drugiej części gry pierwsi do głosu doszli gospodarze. Kmeť świetnie zagrał za linię obrony do Ismaheela, ten uderzył z pierwszej piłki, ale w bramce kapitalną interwencją popisał się Brkić, który sparował uderzenie na rzut rożny.
W 57. minucie wyprowadziliśmy bardzo groźny kontratak. Rodrigues zagrał na prawą stronę do Króla, ten od razu mocno podał wzdłuż bramki, ale van Hoeven, który już jechał na wślizgu, o centymetry minął się z piłką. To była jego ostatnia akcja w meczu, bo w jego miejsce pojawił się Ndiaye…
… który zaliczył prawdziwe wejście smoka. Odebraliśmy piłkę po rzucie z autu Górnika, Łabojko zagrał długą piłkę na Czubaka, ten zgrał do rozpędzającego się Ndiaye, który wpadł w pole karne, minął rywala i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce! Po chwili mogło już być 2:0, ale mocny strzał Króla lewą nogą, Łubik sparował przed siebie.
Dziesięć minut przed końcem meczu Ndiaye po raz kolejny próbował swojego szczęścia. Tym razem sytuacja była inna – po długo budowanej akcji piłka powędrowała przed pole karne do Jacquesa, ale jego strzał sprzed pola karnego nieznacznie minął bramkę Górnika.
Do końca meczu nic już się nie wydarzyło i po ostatnim gwizdku sędziego mogliśmy świętować pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie!
Górnik Zabrze – Motor Lublin 0:1 (0:0)
Bramki: 58' Ndiaye
Żółte kartki: Sow, Ambros, Janža, Chłań, Podolski – Ndiaye, Stolarski, Wójcik, Brkić
Górnik Zabrze: Łubik – Hellebrand, Ismaheel (62' Podolski), Kubicki, Ambros (62' Chłań), Josema, Liseth (62' Tsirigotis), Janicki, Sow (57' Massimo), Janža, Kmeť (78' Lukoszek)
Motor Lublin: Brkić – Stolarski (65' Wójcik), Bartoš (78' Meyer), Matthys, Luberecki – Łabojko, Wolski (78' Scalet), Rodrigues – Król, Czubak (65' Dadashov), van Hoeven (57' Ndiaye)