Porażka w ostatnim wyjazdowym spotkaniu w tym roku
W meczu 18. kolejki PKO BP Ekstraklasy przegraliśmy na wyjeździe z Arką Gdynia 0:1.
PRZED PIERWSZYM GWIZDKIEM
Mecz z Arką był pierwszym meczem rewanżowym w tym sezonie i ostatnim wyjazdem w tej rundzie. W tym sezonie z Arką mierzyliśmy się już dwa razy – na inaugurację sezonu pokonaliśmy ją u siebie 1:0, a następnie w I rundzie STS Pucharu Polski po dogrywce przegraliśmy w Gdyni 0:1.
Względem ostatniego spotkania w naszym składzie doszło do dwóch zmian. Za Marka Bartoša w wyjściowej jedenastce pojawił się Arkadiusz Najemski, a Ivo Rodriguesa, który na treningu przedmeczowym nabawił się urazu, zastąpił Mathieu Scalet.
PIERWSZA POŁOWA
To pierwszy mecz od dawna, w którym to my od pierwszych minut musieliśmy odpierać ataki rywala. W pierwszych pięciu minutach Arka miała dwie bardzo groźne sytuacje. Najpierw w pole karne dośrodkowywał Navarro, Kerk przyjął piłkę i mocno uderzył wzdłuż naszej bramki, ale na szczęście czujny był Matthys, który wyblokował Espiau i wybił piłkę poza szesnastkę. Chwilę później Jakubczyk wyprowadził groźną kontrę, który ostatecznie skończył strzałem sprzed pola karnego, ale piłka nieznacznie minęła naszą bramkę.
Na sytuacje Arki próbowaliśmy odpowiadać własnymi akcjami. Najpierw dobrym podaniem popisał się Samper, który posłła piłkę na kilkadziesiąt metrów do Króla, ale niestety ostatnie podanie Michała, którym szukał wbiegającego w pole karne Ronaldo, było ciut za mocne. Dwie minuty później z dystansu próbował Matthys, ale trochę się pomylił i uderzył nad bramką.
Kolejne minuty to głównie ataki Arki, która agresywnie pressowała i każde przejęcie piłki wiązało się z groźną kontrą na naszą bramkę. W bramce cały czas czujny musiał być Brkić, który najpierw dobrze wyszedł do dośrodkowania, później wygrał pojedynek sam na sam z Jakubczykiem, a także pewnie łapał uderzenia głową Espiau i Navarro.
Nasza najlepsza okazja na zdobycie bramki w pierwszej połowie była po główce Czubaka. Scalet dośrodkował w pole karne, Czubak w trudnej sytuacji wygrał walkę o górną piłkę, ale jego główkę koniuszkami palców obronił Węglarz.
Pod koniec pierwszej połowy najpierw Hermoso umieścił piłkę w siatce po strzale głową, ale bramka nie mogła być uznana ze względu na faul Marcjanika, który nieprzepisowo powstrzymywał Brkicia. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego sprawdzany był jeszcze potencjalny karny dla Arki, ale po konsultacjach z sędziami VAR, Paweł Raczkowski postanowił zakończyć pierwszą część gry.
DRUGA POŁOWA
W drugiej połowie oglądaliśmy bardziej wyrównany mecz, w którym obie strony raz po raz przenosiły się w pole karne rywala. W pierwszych 20 minutach Karol Czubak miał dwie, w których oddało mu się oddać strzały na bramkę gospodarzy. Najpierw dobrym prostopadłym wypuścił go Ronaldo, ale strzał z ostrego kąta na róg obronił Węglarz, a później jego strzał z głowy przeszedł tuż nad bramką.
Arka miały cały czas ten sam plan na grę – szybkie kontry i liczne długie piłki kierowane w nasze pole karne. Z najlepszych sytuacji gospodarzy należy wyróżnić strzał głową Espiau po dośrodkowaniu Gojnego i groźny atak z 74. minuty. Garpindaszwili dośrodkował w pole karne, akcję zamykał Navarro, który oddał fatalny strzał, bo piłka zamiast w stronę bramki poszła za szesnastkę, ale spadła pod nogi Kerka, który oddał strzał z pierwszej piłki. Czujny między słupkami był Brkić, który sparował uderzenie, a Arek Najemski wybił bezpańską piłkę poza pole karne.
W 82. minucie kolejna akcja Arki przyniosła im bramkę. Główną rolę w akcji odegrał Perea, który dobrym podaniem zagrał do Kerka, jego strzał dobrze sparował Brkić, ale Perea cały czas podążał za atakiem i dobił piłkę do pustej bramki.
W ostatniej minucie mieliśmy szansę na wyrównanie, ale w zamieszaniu pod bramką Arki piłka przeszła tuż obok słupka.
Arka Gdynia – Motor Lublin 1:0 (0:0)
Bramki: 82’ Perea
Żółte kartki: Espiau, Jakubczyk – Luberecki, Wolski, Scalet
Arka Gdynia: Węglarz – Navarro, Sidibe (74’ Perea), Gaprindashvili (74’ Predenkiewicz), Hermoso, Marcjanik, Rusyn (74’ Szysz), Jakubczyk, Kerk (88’ Oliveira), Gojny, Espiau (86’ Percan)
Motor Lublin: Brkić – Stolarski (29’ Wójcik), Najemski (78’ Bartoš), Matthys, Luberecki – Samper (78’ Łabojko), Wolski, Scalet – Król (65’ Haxha), Czubak, Ronaldo (65’ van Hoeven)